Od dziecka marzyłam, by zostać białą, zwiewną baletnicą. Wyobrażałam siebie często jak tańczę na puentach, wykonuję skoki i ulatuję nad sceną. Naśladowałam każdy ruch podpatrzony w telewizji, a w późniejszych latach z fotografii wycinanych z jedynego czasopisma w Polsce, gdzie dużo pisało się o balecie klasycznym - "Kraj Rad". Moimi idolkami były Maja Plisiecka (doskonała w roli Carmen) i Nadieżda Pawłowa.
Wieczorami, gdy mogłam zobaczyć swoje odbicie w oknie, kładłam nogę na parapet i wyobrażałam sobie, że jestem w Szkole Baletowej, na sali, przy drążku. Na zdjęciu: gra w piłkę i nagi instynkt ... do jogi ;)
W Szkole Podstawowej nr 7 należałam do zespołu ludowego pod kierownictwem Teresy Gierko-Figas. Mój pierwszy taniec, co zabawne, to nie polski lecz rosyjski układ "Bulwa", później dopiero Polonez, Krakowiak, Polka, Oberek, itd. Uwieńczeniem mojej ludowizny był roczny pobyt w Lubuskim Zespole Pieśni i Tańca. Niestety będąc w nim nigdy nie zaistniałam na scenie, co bardzo podcięło me łabędzie skrzydełka. Na zdjęciu jestem w najbardziej ciężkim, ale jakże efektownym stroju łowickim.
Podczas nauki w Liceum Sztuk Plastycznych (1980-1985) tańczyłam w Zespole Tańca Współczesnego "Saga" prowadzonego przez Annę Maciejak, a działającego przy WSI w Zielonej Górze. Według zapisków z mego pamiętnika Pani Ania stwierdziła, że trafił jej się talent - ja jako łabędzica wyciągnęłam szyję do góry, bo tutaj odnalazłam siebie, wiele się nauczyłam, rozwinęłam swoje możliwości ruchowe, rozkwitłam wewnętrznie.
W "Sadze" zaliczyłam wiele występów na różnych konkursach, przeglądach, festiwalach tańca (dwukrotne zdobycie Mistrza Polski); odbyłam liczne warsztaty szkoleniowe i obozy kondycyjne. Wkrótce otrzymałam po raz pierwszy swoją solówkę w najbardziej podziwianym i oklaskiwanym układzie choreograficznym "Metamorfozy".
W 1993 roku jako "wolny łabędź" uczestniczyłam w warsztatach choreograficznych u tancerza i pedagoga Jacka Łumińskiego w Śląskim Teatrze Tańca w Bytomiu, a następnie w 1995 r. u Melissy Monteros i Risy Steinberg w Gdańsku.
W 1992 roku założyłam Studio Ruchu, które w późniejszym czasie przekształciłam w Agencję Modelek i Modeli "IMAGE". Oprócz kursów z poprawnego i pięknego poruszania, przeprowadziłam liczne pokazy mody jak również byłam organizatorką i choreografem Wyborów Miss Ziemi Lubuskiej. Najmilej wspominam pokaz peruk i tresek, bo było to dla mnie ogromne wyzwanie oraz konkurs dla projektantów "Mały Paryż", gdzie miałam okazję pracować w Teatrze Lubuskim i wykorzystać jego wszelkie dogodności techniczne, jak światła, długi wybieg, świetne nagłośnienie, garderoby, itp.
Od ponad 7 lat jestem praktykującą pasjonatką jogi. Po raz pierwszy zetknęłam się z nią w Poznaniu na warsztatach dla kobiet. Zajęcia prowadziła Maria Stróżyk wg metody B.K.S. Iyengara.
Od razu zauważyłam, że jest to coś dla mnie, bo zaimponował mi spokój i precyzja wykonywanych asan. Mimo wielu lat pracy z ciałem odnalazłam w sobie wiele nietkniętych lub zaniedbanych miejsc, nie miałam pełnej świadomości własnego ciała. To odkrycie spowodowało, że po przyjeździe zaczęłam ćwiczyć systematycznie. Brałam udział w licznych warsztatach, m.in. u prekursorów jogi w Polsce: Jurka Jaguckiego, Małgorzaty Madej, Tomasza Lisa, Mateusza Stańczaka, Romka Grzeszykowskiego i Roberta Spicy. Dziś nie mam potrzeby wykonywania ewolucji ze swoim ciałem, pragnę utrzymania sprawności, zdrowia i uzyskanie harmoni oraz spokoju wewnętrznego.
Jestem wciąż na początku długiej drogi, ale wiem, że można już dziś iść ze mną, bo razem jest łatwiej poznawać i czerpać radość z obcowania z jogą.

|